Normalne życie, a tu szpital…No nie pasuje mi to…

Żyjesz sobie normalnie pracujesz, jesz, śpisz, pracujesz, odpoczywasz, używasz życia… jest dobrze, jest normalnie.
Aż tu nagle – nie planowana wizyta na SOR (szpitalny oddział ratunkowy). Zawsze jest nagle tylko potem więc robi wolniej, bo szukasz gdzie można pojechać, próbujesz się dodzwonić i upewnić że tak, ten i ten s szpital..trochę to zajmuje bo dodzwonić się do szpitali to jakiś cud. No bo po dobrych zmianach po południu czy wieczorem nie pójdziesz sobie do przychodni po pomoc, tylko walisz do wyznaczonego szpitala.
A tam wiadomo -nie jesteś jedyny w mieście który ma problem. Na dzień dobry odbijasz się od informacji gdzie Pani próbuje ci wmówić że w tym szpitalu nie ma pomocy doraźnej że tu jest lista innych szpitali i w ogóle…

Już kiedyś zdarzało mi się wylądować na takim nocnym dyżurze więc wiem że bez naładowanego telefonu – lub lepiej – bez książki, nie przyjeżdżaj. Bo z punktu to będzie kilka godzin. No bo tak.
No bo dlaczego ma być szybciej? Hmm?
Okazuje się potem że sama pomoc udzielona przez lekarza to 5-10 min a reszta czasu to klepanie w komputerze, wysypywanie papierów. I tak mijają godziny…
Czyli jesteś na oddziale i czekasz na swoją kolej. Tu zaczyna się robić ciekawie.
Pomijam że gorąco i duszno, że jeden kaszle drugi kicha trzeci jęczy, dzieci marudzą, staruszkowie nie dosłyszą..
Pojawiają się też kolejkowi magicy. przyszli po nas a wchodzą przed nami. To trzeba umieć. To jest sztuka.
Już wiem że nie można grzecznie siedzieć sobie w poczekalni i być tam za kimś, tylko trzeba stanąć obok drzwi do gabinetu lekarskiego, a najlepiej na bezczela zajrzeć tam do środka i spytać czy można. Taki ktoś wchodzi zaraz jak inny pacjent opuszcza gabinet…Bardzo ciekawa obserwacja. I w ogóle nie widzi że są ludzie w poczekalni!
Po dwóch takich akcjach sam zaczynasz sterczeć pod gabinetem, chociaż teraz niby twoja kolej. Ech…Człowiek się uczy całe życie 😉

No ale do sedna. Do czego zmierzam. Naprawdę rzadko trafiam do lekarza a tym bardziej na pomoc doraźną.
I to jeszcze nie ze sobą a jako kierowca.
Siedząc sobie w tym korytarzu i obserwując jak to wszystko działa, to czuję się jakbym trafił do jakiejś kiepskiej komedii. Łażące tam i z powrotem pielęgniarki, lekarze których nie ma w gabinetach ale już pan doktor idzie i zaraz będzie, ci ratownicy medyczni defilujący po korytarzach i pokazujący że też są ważni.. No i tłumy chorych. Dzieci, dorośli, staruszkowie. Ten kaszle ten kicha, ten jęczy… jest ciekawie.
To już chyba nie ważne ile byśmy płacili na służbę zdrowia. I tak czekać musisz.
Czujesz się tutaj kimś zbędnym kimś kto zakłóca im spokój, zabiera cenny czas i czegoś chce.

I siedząc tam poczułem jak bardzo nie pasuję do systemu. Jak bardzo nie chcę tu więcej trafiać. A już myśl o leczeniu szpitalnym to dla mnie jakiś kosmos. Od zawsze mam w sobie przekonanie że jestem zdrowy i nie choruję.
I tak się dzieje.
I myślę sobie – nigdy, za żadne skarby nie trafię do szpitala na leczenie.
Muszę o siebie na tyle zadbać, żeby żyjąc i jedząc zdrowo ( w miarę możliwości ) suplementując się odpowiednio zachować dobre zdrowie. Myślę że to możliwe.
Znowu przywołam to co już wiem od jakiegoś czasu: jesteś tym jak o sobie myślisz. Narzekasz, mówisz że ciężko – to masz ciężko. Słowa mają moc – nawet sobie nie zdajemy sprawy jak wielką. Ktoś kto sobie powtarza że jest chory, że go boli, że nic nie pomaga – ma tak jak mówi.

Oczywiście nie od samego przekonania i pozytywnego mówienia człowiek będzie zdrowy. Trzeba jeszcze o siebie zadbać. ( tutaj trochę reklamy)
Ja piję sobie codziennie kieliszek, nanokomponentu z nanocząsteczkami srebra i złota.
To zabija wszystkie zarazki, wirusy, grzyby i patogeny. Nanocząsteczki srebra same kasują wszystkie obce białka w organizmie. Praktycznie mam zabezpieczenie przed różnymi chorobami.
A już tym bardziej pracując z ludźmi, bywając w miejscach publicznych typu galerie handlowe, baseny, tramwaje i autobusy, biura jesteś narażony na infekcje i wirusy – trzeba pić coś takiego żeby zapewnić sobie odporność.
Do tego w miarę zdrowy tryb życia ( chociaż przetworzone jedzenie utrudnia zachowanie zdrowia ) plus suplementy z minerałami i witaminami.
I skupienie na celu: jestem zdrowy i aktywny, dożywam setki w zdrowiu fizycznym i umysłowym.
A do tego –  zero szpitali!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *