Szanuj klienta swego, jak siebie samego

Szanuj klienta swego jak siebie samego

Tak..hmmm…
Czasami jest tak że stoisz po obu stronach “barykady”.
Jesteś klientem który płaci i wymaga..
Lub jesteś wykonawcą który zrobił swoje i czeka na zapłatę.
Jak się czujesz w tych rolach?
Czy chcesz szybko się rozliczyć, z nadzieją że klient nie będzie się czepiał?
Czy może jako klient wyliczysz teraz wykonawcy wszystkie źle zrobione
rzeczy i pokażesz palcem co należy poprawić…? I zapłacisz mniej… dużo mniej….

Zarówno wykonawcy tak i klienci często okazują się niezłymi ściemniaczami.
Przypadki gdy klient nam marudzi z ceną że jak taniej mu coś zrobimy,
to on ma jeszcze tyle innej roboty że i tak sobie odbijemy i zarobimy swoje…
No i idziesz na taki deal… Tylko potem okazuje się że ten klient jakoś zapomniał
o tych kolejnych pracach, albo mówi że później że jeszcze coś tam.. albo po prostu nie odbiera..
Metod na ściemy jest wiele.
Podobnie z wykonawcami. Tutaj to dopiero jest ubaw. Obiecywanie że nie w miesiąc
ale w tydzień, że to też i tamto na luziku w cenie i w ogóle wszystko się zrobi w terminie.
No i że zaliczka potrzebna 🙂 Potem widzisz takiego fachowca co rozpoczął pracę,
rozdziubał coś i nie ma go kolejne dni.
Bo Pan fachowiec w ten sam sposób pracuje u 4 innych klientów i skacze jak żabka.
Tutaj zdradzę wam dobrą metodę na fachowca co go nie ma całymi dniami.
Fachowiec zawsze idzie tam gdzie klient najgłośniej krzyczy. I tyle. Sprawdzone.
Krzyknij zatem na gościa czasami 🙂
Bycie wykonawcą lub podwykonawcą to często dla wielu ludzi mentalny problem.
Jeżeli jeszcze ktoś pracuje sam dla siebie i nie ogarnia automotywacji i planowania
dnia i tygodnia, no to może mu być być ciężko. Sam nie lubiłem poganiania przez klienta,
bo czułem się …artystą. No i co.. kurcze ..artystę poganiać? Tak nie można..przecież trzeba
pomyśleć, zaplanować, policzyć, popatrzeć…poszukać natchnienia…

Z automotywacją jest tak samo trudno komuś kto pracuje na kompie sam w domu jak i komuś
kto układa płytki w łazienkach. To umiejętność, której uważam można się nauczyć.
Może trzeba czasem pomyśleć jak by to było gdyby ktoś taki pracował dla nas…
Czy wkurzało by mnie że coś jest rozpoczęte i że dni mijają, gościa nie ma, końca nie widać?
Dobrze jest zawsze postawić się na miejscu tej drugiej osoby.
Popatrz oczyma klienta, popatrz oczyma wykonawcy.
Drugą fajną rzeczą jaką warto mieć w głowie jako wykonawca, to to że robię
dla kogoś tak jak sam chciałbym mieć Robię jak dla siebie. Tu może być problem niskiej
estetyki i wrażliwości, no bo o gustach się nie dyskutuje. No bo coś co fachowiec
uzna za dobry standard jego zdaniem, może nam wyglądać na jakąś partaninę.
Ale jeśli czujesz że masz odrobinę poczucia estetyki, zrozumienia i wyczucia
intencji klienta, rób jak dla siebie.
Punktem wyjścia z takiej transakcji wiązanej klient / wykonawca jest ufność
ale z dystansem, uprzejmość ale trzymajmy rękę na pulsie. Czyli bycie w kontakcie.
I tutaj rada dla fachowców skoczków. Odbierajcie telefony od swoich klientów.
Nic tak nie wku.wia klienta jak fachowiec nie odbierający telefonu. Odbierz, powiedz
największą ściemę czy co tam wymyślisz. To będzie dużo lepsze niż nieodbieranie. Serio.
Szanuj klienta. Nigdy nie wiesz co się potem wydarzy, komu Cię poleci, co jeszcze
ci zleci u siebie… Szanuj klienta to i on Cię uszanuje.
Uwierzycie że jakiś czas temu klientka dała napiwek jednemu z moich pracowników?
Konkretnie jednemu. Klientka powiedziała: ten pan bardzo dobrze pracuje i się nie opieprza.
Proszę mu dać od nas extra 50zł.
Zamurowało mnie. Bo takie rzeczy się praktycznie nie zdarzają. Dałem mu oczywiście.
Też był zaskoczony.
Szanuj innych to u Ciebie uszanują.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *